POLSKIE MIASTA OGRODY

 


Jeremi T. Królikowski, prof. SGGW, katedra Architektury Krajobrazu

POLSKIE MIASTA OGRODY

Dziś poszukując wzorców zamieszkiwania chcemy by zachować te, które się sprawdziły poprzez lata. W socjalizmie walczono z miastami ogrodami gdyż po nieudanej próbie kolektywizacji rolnictwa nie zaprzestano dążenia do kolektywizacji form zamieszkiwania. Jednym z narzędzi walki z miastami ogrodami były rozwiązania administracyjne. Włączano je do większych jednostek, w których podporządkowane całości traciły swoja autonomię. Tak jak w Milanówku, forsowano budowę bloków, dążąc w ten sposób do dominacji nowego ustroju nad pozostałościami przedwojennych założeń. Ten stan rzeczy zmienił się po 1989 roku, ale nic całkowicie. Nadal Zalesie Dolne jest częścią Piaseczna przekształcającego się w sypialnię Warszawy tracącego swój tradycyjny charakter, Stare Włochy są częścią dzielnicy Włochy zdominowanej przez megahandel, przemysł, hurtownie, biurowce i lotnisko, Komorów należy do gminy Michałowice, której siedziba ma też założenie miasta-ogrodu ale nie chce o tym pamiętać.

Myśląc o mieście ogrodzie odwołujemy się do Howarda. Myśląc o Howardzie przywołujemy angielskie garden city. Tak naprawdę, Howard sformułował ogólną ideę, która przybierała różne kształty w Niemczech, w Anglii, Finlandii, Szwecji. W czasie wizyty w Polsce Howard za miasto ogród uznał Kraków gdyż spodobały mu się Planty i ogródki na podwórkach kamienic. Był za niezbyt dużymi obszarami zabudowy usytuowanymi wśród zieleni. Przede wszystkim był przeciwko niekontrolowanemu i dzikiemu rozlewaniu się miast a nie za tworzeniem szczegółowych recept. Jego koncepcja wpisuje się w odwieczną tęsknotę do powrotu do rajskiego ogrodu. Ta tęsknota przybiera różne formy w zależności od czasu i okoliczności.

Najbardziej rozwiniętym wzorcem polskiego miasta ogrodu jest sąsiednia Podkowa Leśna. To co jest swoistą zasadą odróżniająca polskie miasta ogrody od innych to własność prywatna domów i wspólnota realizowana w przestrzeni publicznej. Wspólna ideą jest otoczenie zespołu przez zielone obszary lasów i pól. Wiele z polskich miast ogrodów ma swoje zadania, które wynikają z tego, iż nie zostały do końca ukształtowane, że przez lata lansowania różnych form zbiorowego zamieszkiwania zostały zdeformowane, że pomimo obchodzonej ostatnio 20-tej rocznicy przywrócenia samorządności ich mieszkańcy nie mogą tak naprawdę decydować swobodnie o ich kształcie. Dzisiaj gdy mówi się pełnym głosem o miastach ogrodach, wielu przedstawicieli władz a także urbanistów odwołuje się do angielskich przykładów w sposób dogmatyczny. Mówiąc o tym, że Howard przewidywał miasta ogrody dla 30 000 mieszkańców wskazuje się, że taka miejscowość jak Komorów licząca 5 000 jest za mała i trzeba przekazać pola deweloperom, którzy stworzą prawdziwe miasto ogród. Takie dogmatyczne podejście prowadzi do takich wniosków jak w Zalesiu Dolnym, że ponieważ nie uwzględniono w nim ośrodków władzy ani zakładów przemysłowych, które według ignorantów są koniecznym elementem wynikającym z idei Howarda nie jest to prawdziwe miasto-ogród. Z tego wynika prosty wniosek, że z chwilą zlikwidowania asfalciarni w Konstancinie nie będzie się on mógł nazywać miastem-ogrodem. Tak absurdalne poglądy wynikają z lekceważenia mieszkańców, gdyż to oni są podstawowym podmiotem stanowiącym miasto ogród a nie abstrakcyjne idee. To oni i jedynie oni mają prawo stanowić jak powinna być interpretowana rzeczywista konkretyzacja miasta ogrodu oparta o sformułowania aktów założycielskich. Zapisane w księdze hipotecznej pod koniec lat 20-tych XX-ego wieku zasady dla Zalesia Adamowa stanowią, iż:

„a) drogi, egzystujące podług planu są publiczne i służą do ruchu kołowego i pieszego, a parki są przeznaczone do prywatnego wspólnego użytku wszystkich nabywców działek, czyli parceli i pozostają pod ich nadzorem i opieką; place- wydzielone na cele użyteczności publicznej( działki ABCDE zieleńce oraz drogi stanowić będą własność przyszłej gminy letniskowej przyczem za zgodą nabywców działek mogą na nich stanąć : kościół rzymsko-katolicki, kasyno, szkoła lub inne budynki użyteczności publicznej
b)stanowczo zastrzega się, że nowonabywca, ani jego następcy nie będą mieli prawa na obecnie parcelowanej przestrzeni urządzać i prowadzić: cegielni, garbarni i tym podobnych fabryk, któreby swoim odorem, hałasem i ściekami zanieczyszczały powietrze i zakłócały spokój publiczny, a to pod rygorem rozwiązania i unieważnienia aktu kupna-sprzedaży,
c) zabudowaniu podlega nie więcej niż 1/3 części całej przestrzeni nabytej działki oraz, że budynki winny się znajdować w odległości nie mniejszej niż 5 m od linii granicznej, przyległej ulicy, parku i planu użyteczności publicznej, zgodnie z planem,
d) wyrębowi i zmianie użytkowania może ulec na poszczególnej działce letniskowej najwyżej 50% istniejącego zadrzewienia,
e)prawo pozwoleń i zakładania restauracji, piwiarni i szynków zatrzymuje sobie na własność właściciel dóbr Wilanów. Również zastrzega sobie właściciel dóbr Wilanów prawo budowy mostów na rzece Jeziorce, celem połączenia gruntów folwarku Żabieniec z nieruchomością Adamów –Zalesie w dowolnych punktach.”

Wiele podwarszawskich, i nie tylko, miast ogrodów ma podobne zapisy świadczące o tym, iż są one żywym fenomenem powstającym autentycznie i organicznie a trwającym pomimo niesprzyjających okoliczności II wojny światowej i PRL-u. Odgórne zakładanie bez udziału mieszkańców, dogmatycznie i odgórnie projektowanych zespołów mieszkaniowych w formie blokowisk to czasy władzy ludowej. Wszelkie próby bardziej humanistycznej, nie koszarowej formy zabudowy były wówczas niszczone, czego dowodem jest oddanie na przemiał wydanej w 1948 roku przez Ministerstwo Odbudowy książki Barbary Brukalskiej „Społeczne zasady budowy osiedli mieszkaniowych.” Czy dziś jedyną formą zamieszkiwania mają być osiedla grodzone znajdujące się wśród hurtowni i biurowców?

Z przykrością trzeba powiedzieć, iż dziś jedyną instancją ratującą miasta ogrody i ich społeczności na Mazowszu jest urząd Mazowieckiego Konserwatora Zabytków, gdyż brakuje tak odważnych urbanistów jak Barbara Brukalska a nadzieje pokładane w studiach uwarunkowań i w planach miejscowych zawodzą gdyż zbyt często projektanci podchodzą do nich schematyczne a gdy dzieje się inaczej nie są one przestrzegane.